c_400_280_16777215_00_images_28056034_1548368911878857_958882717535140044_n.jpg

W dniu dzisiejszym, mija 71 rocznica śmierci majora Józefa Kurasia "Ognia". Legendarnego partyzanta zwanego zarówno przez wrogów oraz sojuszników "Królem Podhala". Poniżej przedstawiamy dramatyczny opis ostatniej walki "Ognia".

Kierując się w stronę zielonej granicy, "Ogień" wraz ze swymi najbliższymi ludźmi: "Hanką", "Zimnym", "Krukiem", "Szpakiem", "Powichrem", "Harnasiem", z powodu reumatyzmu Kurasia zatrzymali się w domu Byrdaka - współpracownika z czasów okupacji oddziału, który zaopatrywał go w towary żywnościowe - w Ostrowsku. Po kilku godzinach Byrdak zaprowadził partyzantów do sąsiada naprzeciwko, Józefa Zagaty, i tam zaczął ziszczać swój misterny plan. Po wejściu ogniowców do środka chałupy, Byrdak wsiadł na rower i pojechał do Nowego Targu do siedziby UB, by zgłosić miejsce przebywania "Ognia" i jego ludzi. Była godzina 9.30. Mobilizacja KBW, UB i MO przeprowadzona była szybko i sprawnie. Już po kilkunastu minutach - bo o godzinie 10.00 ogniowcy byli otoczeni przez komunistów w trójkącie trzech gospodarstw w Ostrowsku, przy drodze Nowy Targ - Nowy Sącz. Atak sił komunistycznych rozpoczął się o godzinie 13.00. "Ogień" powiedział do swoich ludzi:"Chłopaki jak giniemy to wszyscy, żeby mi się żaden nie poddał!". Wymiana ognia była zacięta. Przebić próbowali się "Zimny", "Kruk", "Powicher" i "Harnaś". "Zimny" został śmiertelnie postrzelony, "Kruk" również został ranny i nie widząc szans w ucieczce strzelił sobie w głowę z pistoletu. Biegnący za nim "Harnaś" został postrzelony w rękę. Widząc co zrobił "Kruk" zabrał jego pistolet i pobiegł dalej. Spotkał się wraz z "Powichrem" pod mostem na Dunajcu w Ostrowsku, skąd wspólnie uciekli w góry.

"Szpak" ukrył się w sąsieku - skrzyni na zboże. W tym czasie "Ogień" wraz z "Hanką" przedostali się na poddasze domu Ostwalda Michała. Komuniści podpalili zabudowania. "Ogień" z "Hanką" przeszli do domu Pachów, wciągając za sobą drabinę, siedzieli na poddaszu obserwując działania komunistów. Komuniści nie wiedzieli co stało się z partyzantami, myśleli, że zginęli. Do dzisiaj nie wiadomo jak doszło do tego, że znaleziono "Ognia" i "Hankę". Jedna z teorii prowadzi do nauczyciela ze szkoły w Ostrowsku, który widział przechodzących partyzantów i mógł ich wydać. Po wysłaniu łącznika do "Ognia" z prośbą by się podał, ten stanowczo domówił, rozkazując "Hance" by się ona poddała. Kiedy "Hanka" zeszła, padł strzał. Była to ostania kula z automatu, którą "Ogień" przeznaczył dla siebie. Komuniści wpadli na poddasze domu jak głodne hieny. Zrzucili żyjącego "Ognia" na ziemię. Lecz dla dowodzących był on zbyt cenny, by pozwolono mu umrzeć. Opatrujący Kurasia sanitariusz zapytał: "Jak się czujesz?", na co "Ogień" odparł:"Jak w ruskiej niewoli". Pod eskortą, na ciężarówce, "Ognia" przewieziono do nowotarskiego szpitala. Szpital został otoczony przez żołnierzy KBW, gdyż komuniści bali się, że partyzanci będą chcieli odbić swego dowódcę. Konający Kuraś poprosił o księdza. Przyprowadzono mu UB-eka przebranego w sutannę, lecz Kuraś poprosił o znajomego księdza, u którego się spowiadał już nie raz. Po zaopatrzeniu w sakramenty święte Józef Kuraś "Ogień" skonał kilka minut po północy dnia 22 lutego. Ciało partyzanta przewieziono do WUBP w Krakowie. Jako ostatni zwłoki swego brata identyfikował Władysław, siedzący w więzieniu na Montelupich w Krakowie. Gazety w całej komunistycznej Polsce głosiły o śmierci "bandyty" "Ognia", "krwiopijcy", "gwałciciela", "mordercy niewianych ludzi", jak i "zagorzałego antysemity".

Tak zakończył swój etos partyzant Podhala major Józef Kuraś "Orzeł" "Ogień" - wyklęty i znienawidzony przez komunistów i zdrajców narodu polskiego. 

Nikt nie zna miejsca jego pochówku, tajemnicę tę zabrał do grobu Stanisław Wałach.

O wielkim przywiązaniu do ukochanej Ojczyzny, Boga i śelbody świadczą jego podkomendni, gorczańskie świerki, młodzi ludzie uczestniczący w rajdach śladami Wyklętych Partyzantów Podhala oraz pomniki i liczne tablice w całej Polsce. Po latach opluwania "Ogień" wraca na należne mu miejsce w świadomości rodaków - wśród Bohaterów Narodowych. Jak wielokrotnie mówił ksiądz profesor Józef Tishner: "Prawda o "Ogniu" broni się sama, trzeba tylko do tej prawdy dotrzeć".

Cześć Jego Pamięci!

 

 

Tekst opisujący ostatnią walkę majora zapożyczyliśmy z profilu Łogniowcy w celu kultywowania pamięci o wybitnym bohaterze podziemia antykomunstycznego.

Our website is protected by DMC Firewall!