Wydarzenia



Facebook

YouTube

Pogoda

Dziś w godzinach przedpołudniowych odbyło się głosowanie nad ustawą o "leczeniu niepłodności", w efekcie którego, została ona przyjęta. Posłowie wykorzystali to bardzo istotne posiedzenie sejmu do promowania swojej osoby i obrzucania się nawzajem obelgami, bardzo zgrabnie tańcząc nad sprawą życia tysięcy istot ludzkich.


Wspomniana ustawa, błędnie nazwana, ma niewiele wspólnego z leczeniem niepłodności. Jedynie dwa z osiemdziesięciu jej artykułów mówią o poradnictwie medycznym. Podczas jej tworzenia nie zwrócono uwagi na istnienie coraz popularniejszej i wykazującej wysoką skuteczność metody leczenia bezpłodności jaką jest naprotechnologia. Nie podjęto na ten temat rozmów, nie prowadzono konsultacji z czołowymi lekarzami zajmującymi się od wielu lat przywracaniem parom zdolności posiadania dzieci.
Głównym i właściwie jedynym przedmiotem ustawy jest zapłodnienie in vitro, które nie ma nic wspólnego z powrotem do zdrowia osoby bezpłodnej. Po przejściu tej procedury, a raczej skorzystaniu z tej usługi, człowiek nie odzyskuje bowiem płodności.
Parlamentarzyści, dyskutując nad projektem określili początek ludzkiego życia jako przedmiot rozważań filozoficznych, lekceważąc dobytek naukowy ludzkości. Z biologicznego punktu widzenia określenie innego początku życia niż połączenie komórek rozrodczych mężczyzny i kobiety jest niemożliwe. To właśnie wtedy mamy do czynienia z powstaniem odrębnego organizmu posiadającego własny niepowtarzalny kod genetyczny. Nie ma innego momentu, który można nazwać początkiem istnienia człowieka.
Twórcy nowego prawa ignorują jednak ten fakt. Ustawa uprzedmiotawia zarodek, definiując nowopowstałe życie jako grupę komórek, co ma wykluczyć możliwość nazwania go mianem osoby ludzkiej, którą niepodważalnie jest. Dokument budzi jednak o wiele więcej obaw i kontrowersji, dopuszczając przetwarzanie, testowanie, a nawet dystrybucję powstałych w szkle ludzkich żyć. Umożliwia także wywóz zarodków poza granice karju w którym powstały. Wytworzone sztucznie zarodki mają być chronione przez dwadzieścia lat od ich powstania. Twórcy ustawy nie odpowiadają jednak na pytanie, co ma się stać z niepotrzenbymi zarodkami po upływie tego czasu.
Przyjęta ustawa narusza jednak godność człowieka nie tylko w najwcześniejszej fazie rozwoju, ale również w późniejszych etapach jego życia. Obejmuje ona tajemnicją tożsamość zarówno żeńskich jak i męskich dawców komórek rozrodczych, co sprawia, że poczęte w szkle dziecko nie będzie mogło nigdy poznać swoich biologicznych rodziców. Uniemożliwia to między innymi uzyskanie informacji o chorobach genetycznych, na które cierpieli członkowie rodziny takiej osoby. Parlamentarzyści nie zatroszczyli się jednak w najmniejszym stopniu o ochronę człowieka, który ma zostać sztucznie poczęty. Ważniejszy okazał się komfort dawcy materiału genetycznego, który dzięki uzyskaniu anonimowości jest zwolniony z płacenia świadczeń alimentacyjnych na rzecz swojego dziecka.
Przyjęty dokument daje również przyzwolenie na surogację. Matka, która wypożyczyła swój brzuch, jako ojca może wskazać dowolnego mężczyznę, co umożliwi posiadanie dzieci osobom żyjącym w związkach homoseksualnych. To kolejny wyraz braku troski o poczynające się in vitro osoby. Ustawa o leczeniu niepłodności odbiera takim dzieciom prawo do wychowania się w normalnej rodzinie składającej się z matki i ojaca, a nie rodzica A i rodzica B oraz umożliwia handel ludźmi. Jest to zamach na rodzinę. Od teraz dziecko będzie mógł zamówić każdy, kto ma taki kaprys. In vitro przeczy fundamentalnej roli rodziny polegającej na przekazywaniu życia. Dzięki nowym zapisom prawa rodzina składająca się z mamy i taty okazuje się całkowicie zbędna.
Abstrachując od skandalicznych zapisów przegłosowanej ustawy, należy skupić się na tym, czym tak naprawdę jest zapłodnienie in vitro. Jest to sztuczne zapłodnienie odbywające się poza organizmem matki, stosowane już wcześniej w weterynarii. Jak wspomniałam na początku nie ma ono nic wspólnego z leczeniem bezpłodności. Jest to produkcja dzieci na życzenie, tworzenie ludzi na masową skalę, ogałacanie z tożsamości. Procedura całkowicie depcze godność dziecka poczętego w ten sposób i otwiera drogę do eliminacji słabszych zarodków, a także "produkowania" dziecka zgodnego z oczekiwaniami rodziców. Głównym eksploatorem nasienia jest Dania. Z usług tamtejszych ośrodków korzysta również Polska. Dawcę wybiera się tam na podstawie ankiety na temat wyglądu, stanu zdrowia i upodobań dawcy, nagrania audio, zdjęcia z dzieciństwa, opinii personelu i testu na inteligencję emocjonalną. To pokazuje prawdziwą twarz in vitro przedstawianego w Polsce jako jedyna szansa na szczęscie dla niepłodnych par. Zapłodnienie pozaustrojowe pozwala na zamawianie dziecka spełniającego każdy kaprys osoby, która się o nie stara.
Nienaturalne zapłodnienie jest całkowicie niezgodne z nauką Kościoła Katolickiego, który nie godzi się na produkcję dzieci na zamówienie, uznając Życie za największy dar od Boga. Człowiek nie jest upoważniony do manipulowania poczęciem i zabawy w stwórcę. Dziwi zatem pozytywna postawa wzglądem projektu wielu posłów deklarujących się jako katolicy.
Politycy nie wzięli pod uwagę faktu, iż przeważająca większość podatników w naszym kraju to właśnie katolicy, w przeciwieństwie do nich, nie tylko z deklaracji. Refundowanie przez państwo procedury in vitro jest po prostu niezgodne z sumieniem wielu polskich obywateli.
Zastanawia również, jakie cięcia wykona rząd, aby sfinansować tę niemoralną procedurę.
My jako Polacy musimy stanąć w obronie poszanowania ludzkiego życia i walczyć o godność każdego członka naszego narodu. Szczególnie kiedy mowa o tych najmniejszych, bezbronnych, którzy jeszcze nie są w stanie zawalczyć o swoje prawa.

Natalia Gackowska
ONR Kutno