c_400_280_16777215_00_images_news_2017-05-31-oboz-w-berezie-kartuskiej-artykul.jpg

Tematem mojego referatu jest "Delegalizacja Obozu Narodowo-Radykalnego i miejsce odosobnienia w Berezie Kartuskiej".

Na samym początku powiem o lokalizacji obozu odosobnienia, po czym przejdę do motywów politycznych, a na końcu opowiem o narodowcach w Berezie Kartuskiej. Do 1945r. Bereza znajdowała się w województwie poleskim (powiat prużański), które mieściło się w granicach II Rzeczpospolitej, obecnie jest to terytorium Białorusi. Nazwa Bereza Kartuska nie jest przypadkowa, bo właśnie w Berezie osiedlili się kartuzi z Trewizy, zakonnicy ślubujący ubóstwo, którzy mieszkali w klasztorze, którego budowę ukończono w 1666r. W latach 1700-1721, w wyniku wojny północnej, miasto złupiono i spalono, zostało jednak odbudowane, w dużym stopniu za sprawą zakonników, którzy wtedy sprawowali w nim władzę administracyjną. Po trzech rozbiorach Rzeczypospolitej miasteczko upadło, a zupełna utrata znaczenia nastąpiła po powstaniu listopadowym, podczas którego zakonnicy czynnie wspomagali finansowo, a także uzbrojonymi ludźmi, powstańców. Po upadku powstania klasztor został zamknięty, ale zła koniunktura nie trwała długo. Zwrócono uwagę carowi Mikołajowi I, że aby utrzymać w zależności  polskie ziemie, trzeba posiadać dobre drogi, by w razie potrzeby szybko przemieszczać wojsko. Zaprojektowano trakt, który miał łączyć Moskwę z Warszawą, przechodził on przez Berezę Kartuską i Brześć nad Bugiem. Kolejnym bodźcem, który dał iskrę do dalszego rozwoju była budowa koszar dla wojska rosyjskiego, gdyż władze wojskowe zdawały sobie sprawę ze strategicznego traktu i połączenia kolejowego. Podczas I wojny światowej o koszary toczyły się zażarte walki, do 1919r. zarządzali Berezą Kartuską Niemcy, na początku tego roku wycofali się i miasteczko przejęła Armia Czerwona. Jednak już 13 lutego 1919r. Berezę odbiła Dywizja Litewsko-Białoruska Wojska Polskiego, przez kolejny rok o miasto toczyły się mozolne zmagania, jednak ostatecznie została zajęta przez Wojsko Polskie 27 sierpnia 1920r. Na terenie koszar znajdowały się dwa mniejsze pomieszczenia, gdzie stacjonowała artyleria, Wojsko Polskie stacjonowało tam do 1932r., kiedy to zlikwidowano Szkołę Podchorążych Rezerwy. Właśnie w tych budynkach pokoszarowych postanowiono stworzyć miejsce odosobnienia. Jeśli chodzi o motywy polityczne to jeden był przeważający, mianowicie zabójstwo ministra spraw wewnętrznych, Bronisława Pierackiego. Zamach miał miejsce 15 czerwca 1934r. w Warszawie o godzinie 15.40 przy ulicy Foksal 3. Minister został postrzelony przez Hryhorija Maciejkę, członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, lecz za nim organy ścigania do tego doszły, podejrzewano członków Obozu Narodowo-Radykalnego. Już w nocy z 15-16 czerwca zaczęły się aresztowania i rewizje działaczy ONR, OUN, a także komunistów. Ogółem aresztowano około 800 osób. Członkowie organizacji narodowo-radykalnej byli pierwszymi podejrzanymi, ponieważ 13 czerwca Bolesław Pieracki zamknął Drukarnie Artystyczną, gdzie drukowane było pismo "Sztafeta", którą wydawali narodowcy. W związku z tym, następnego dnia Jan Mosdorf próbował porozmawiać z ministrem w sprawie cofnięcia owej decyzji, jednak telefonując do MSW nie zastał go, a jego sekretarz, na pytanie kiedy będzie, powiedział, że dopiero w poniedziałek. Jan Mosdorf odpowiedział, "że to będzie za późno". Właśnie te słowa wypowiedziane dzień przed zamachem dały policji powody do podejrzeń. Miejsce odosobnienia w Berezie Kartuskiej było stworzone na podstawie dekretu wydanego przez prezydenta RP z dnia 17 czerwca 1934r. dla osób, których zachowanie mogło stanowić zakłócenie spokoju i porządku publicznego. Pierwszymi osadzonymi byli członkowie zdelegalizowanego Obozu Narodowo-Radykalnego: Bolesław Piasecki, Władysław Hackiewicz, Zygmunt Dziarmaga, Jan Jodzewicz, Edward Kemnitz, Jerzy Korycki, Czesław Prószyński, Henryk Rossman, Włodzimierz Sznarbachowski. Wszyscy zostali przywiezieni w piątek 6 lipca 1934r. o godzinie 23 z dworca Warszawa Wschodnia. Z terenu Warszawy i województwa warszawskiego do końca września 1934r. wywieziono 17 członków ONR. W drodze do Berezy panowała sympatyczna atmosfera, możliwe, że strażnikom imponowała pozycja społeczna niektórych więźniów, jak również elegancki ubiór, między innymi Henryka Rossmana. Policjanci bez wahania brali pieniądze i szli do baru po wódkę i zakąski. Rankiem 7 lipca dojechali do stacji Błudeń, skąd do miasteczka Bereza Kartuska jest pięć kilometrów. W miejscu odosobnienia panowały straszliwe warunki, wielu więźniów po wyjściu z obozu umierało na skutek chorób i licznych infekcji, nabytych podczas ciężkiej pracy lub odbywaniu kar w tak zwanych bunkrach. Wtedy komendantem obozu był inspektor Bolesław Grefner, sadysta który kazał strażnikom znęcać się nad więźniami, lecz w taki sposób by nie łamać regulaminu obozu, sam czasem osobiście bił skazanych. Jak wspominali więźniowie najbardziej brutalnymi funkcjonariuszami byli : Kowalski, Nadolski, Solecki, Czarnecki, Markiewicz, Antczak , Gołębiowski. Okres pobytu w Berezie trwał przeciętnie 3 miesiące, lecz większość narodowców wychodziła po 74 dniach "katorgi". Aresztowanym nie wolno było w ogóle rozmawiać miedzy sobą, czy to podczas pracy, czy w bloku kompani, mogli jedynie odpowiadać na pytania policjantów. Gdy kogoś złapano na rozmowie, stawiano ich do raportów karnych i otrzymywali po kilka dni bunkra, który był dotkliwą karą i często źródłem śmiertelnych dolegliwości, np. Henryk Rossman działacz ONR i znany adwokat warszawski podczas 4-dniowego pobytu w "bunkrze" nabawił się zapalenia nerek. Największe jednak szykany dotyczyły pracy i jedzenia, praca trwała od 6 do 18 z krótką przerwą na obiad. Osadzeni w obozie nie mogli dostawać paczek żywności od rodziny, ani nawet listów. Rano otrzymywali coś w rodzaju czarnej kawy lub żur oraz pajdkę potwornie gliniastego chleba. Jeden z więźniów wspomina "takiego chleba nawet w niemieckich obozach nie jadłem". W tygodniu na obiad jedli wodnistą zupę, pół menażki, a dwa razy w tygodniu dodatkową łyżkę kaszy, w niedzielę dostawali kartofle polane sosem z mięsa. Jeden z osadzonych wspomina "wyżywienie było tak podłe, że w ciągu 3-miesięcznego pobytu w Berezie straciłem 10 kilo wagi". Ostatnim członkiem ONR, który trafił do Berezy Kartuskiej był 20-letni student prawa Uniwersytetu Warszawskiego, Jerzy Hagmajer. Został aresztowany za kolportaż nielegalnej "Nowej Sztafety", przetransportowano go w nocy z 17 na 18 listopada 1934r.. Jedynym, z kierownictwa Obozu Narodowo-Radykalnego, który nie był w miejscu odosobnienia, był Jan Mosdorf, który tłumaczył się tym, że udało mu się skutecznie ukryć, jednak większość kolegów z organizacji twierdziła, że jest zdrajcą i po wyjściu z obozu zerwali z nim jakikolwiek kontakt. Na samym początku obóz w Berezie Kartuskiej miał funkcjonować tylko rok , bo na tyle zgodził się Marszałek Józef Piłsudski, niestety po jego śmierci sanacja zmieniła zdanie i postanowiła kontynuować zbrodniczy system jaki panował w owej placówce. W drugiej połowie lat 30 XX wieku odbywało się wiele protestów przeciwko miejscu odosobnienia w Berezie Kartuskiej, nawet na forum sejmu RP. Niewątpliwie jest to czarna karta historii Polski, w którą powinniśmy się zagłębiać i mówić głośno o tym, jakim system była sanacja.

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!