c_400_280_16777215_00_images_2017-11-07-patrycja-resel-artyku-kierunki.jpg

Zjawisko śmierci towarzyszyło nam od zawsze. W mediach codziennie podawane są informacje o zmarłych w wyniku chorób, wypadków, kataklizmów czy aktów zbrodni. Mimo wszystko obraz śmierci nie dotyka nas tak bezpośrednio, jak ludzi którzy żyli dwieście bądź sto lat temu.

O wiele rzadziej towarzyszy nam widmo snu wiecznego, a obrządek związany z pochówkiem ma dla nas zupełnie inny wymiar niż dla naszych przodków. Nie musimy zajmować się przygotowywaniem ciała przed pogrzebem, a zmarły po śmierci trafia od razu do kostnicy. Taka kolej rzeczy jest dla nas czymś zupełnie naturalnym, dlatego tradycje pogrzebowe sprzed wieku mogą wywoływać u nas wstręt, odrazę lub przerażenie. Jednym ze zwyczajów, który przez wiele lat był kultywowany w całej Europie, było fotografowanie zmarłych. Pojawiło się ono w latach 40. XIX wieku, a jego największą popularność plasuje się na przełom XIX i XX wieku. Fotografia post mortem była szczególnie powszechna w wiktoriańskiej Anglii.

Analizując genezę fotografii pośmiertnej należy zwrócić uwagę na warunki życia od II poł. XIX wieku do końca I poł. XX wieku. Różnorodne epidemie, niezbyt rozwinięta medycyna, liczne konflikty zbrojne wywoływały wzrost umieralności wśród ówczesnych społeczeństw. Śmierć stała się czymś zupełnie powszechnym, czymś, co towarzyszyło człowiekowi niemal każdego dnia. Rodzina opłakiwała w domu zmarłego, myła go, ubierała i szykowała do ceremonii pogrzebowej. Niejednokrotnie z braku miejsca zmarłe dziecko musiało dzielić łóżko ze swoim rodzeństwem aż do momentu pochówku. Zazwyczaj umierano wśród najbliższych, w nocy, niejednokrotnie bez zidentyfikowanej przyczyny. Obecnie ciężko nam sobie wyobrazić funkcjonowanie w takich warunkach oraz zrozumieć, czemu ówczesne tradycje pogrzebowe posiadały tyle niepokojących elementów. Zdjęcia pośmiertne należą do tych, które możemy zobaczyć dziś na własne oczy. Wiele fotografii post mortem zachowała się do współczesnych nam czasów. Do tej pory możemy je obejrzeć na starych, polskich cmentarzach.

Wiek temu wynajęcie fotografa wiązało się nadal z olbrzymimi kosztami. Nie każdą rodzinę było stać na wykonywanie pamiątkowych portretów bądź zdjęć okolicznościowych. Często fotografie wykonywane po śmierci były jedyną pamiątką po zmarłym, możliwością trwałego uwiecznienia jego wizerunku. W ten sposób oddawano w ostatnich momentach czułość bliskiej osobie, budowano od nowa więź, walczono o obudzenie wyjątkowego złudzenia… jakby czas zatrzymał się na jednym zdjęciu. Innym celem fotografii post mortem było stałe przypominanie jego właścicielowi o przemijalności życia, końcu wspólnym dla wszystkich.

Historia fotografii post mortem dzieli się na dwa etapy. W pierwszym mamy do czynienia z portretami żałobnymi i fotografiami denata, na których starano się go przedstawić w jak najbardziej realny sposób. Często układano go tak, aby wyglądał na pogrążonego we śnie. Ten styl fotografii był prostszy od kolejnej alternatywy, czyli układania zwłok tak, aby wyglądały na tętniące życiem. Wyspecjalizowany fotograf ubierał, malował i czesał zmarłego przed sesją w studiu fotograficznym. Czasami domalowywał mu źrenice na powiekach lub otwierał oczy. Następnie układał go w pozycji siedzącej, półleżącej lub stojącej. Aby ciało stale utrzymywało jednakową pozycję, zatwierdzano je na specjalnym metalowym stelażu bądź przytrzymywano linami. Chcąc dodać więcej realizmu do fotografii, przykładano zmarłemu książki, pluszami, kwiaty lub inne przedmioty codziennego użytku. Oprócz tego ozdabiano go krzyżykami lub różańcami, aby osoba oglądająca zdjęcie mogła bez problemu zauważyć, że jest to fotografia pośmiertna. Nieboszczykowi niejednokrotnie towarzyszyła podczas sesji fotograficznej jego najbliższa rodzina. Później takie zdjęcia noszono w postaci medalionów lub carte de visite.

Zdarzały się też wyjątki, co do fotografii post mortem pierwszej kategorii. Zamożne rodziny niejednokrotnie upamiętniały swoich pupili w ten specyficzny sposób. Z łatwością można odnaleźć fotografie królików, psów i kotów, które są przebrane w dziecięce ubranka i spokojnie ,,śpią” w koszykach lub na poduszkach.

Drugi typ fotografii post mortem pojawił się wraz z unowocześnieniem techniki fotograficznej. Polegał na wykonywaniu zdjęć zmarłym, gdy ci znajdowali się już w trumnach. Najczęściej prezentowały nieboszczyka, którego trumnę otacza rodzina. Z czasem przechodzono do uwieczniania wieńców pogrzebowych, orszaków i całego obrzędu. Młode kobiety chowano jako dziewice. Wokół nich układano jasne świece i kwiaty (najczęściej lilie symbolizujące czystość), a zmarłą ubierano w białą suknię ślubną i welon lub wieniec.

Wraz ze zmniejszeniem umieralności fotografie post mortem stawały się coraz mniej powszechne. W Polsce zdjęcia pośmiertne drugiego typu były jeszcze popularne w latach 90. XX wieku. Obecnie bardzo rzadko ktokolwiek je wykonuje. Kultywowanie tej tradycji pogrzebowej zdarza się czasami na małych, polskich wsiach, w Europie Wschodniej, w Stanach Zjednoczonych oraz wśród wyznawców prawosławia.

Artykuł pojawił się także na Kierunkach:

https://kierunki.info.pl/2017/11/patrycja-resel-smierc-zakleta-fotografii/

Our website is protected by DMC Firewall!