„Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony. Nie ma „ich”. Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze. Wszystko będzie, bo jesteśmy wolni od pijawek, złodziei, rabusiów, od czapki z bączkiem, będziemy sami sobą rządzili. (…)

Cztery pokolenia nadaremno na tę chwilę czekały, piąte doczekało.” – tak opisywał uczucia związane z odzyskaniem niepodległości Jędrzej Moraczewski, ale czy wolnością cieszyli się wszyscy? Jak ma się to do dzisiejszej rzeczywistości?

Niedługo będziemy obchodzili święto niepodległości, a środowiska lewicowe zapowiadają swoją obecność tego dnia w Warszawie. Nasuwa się pytanie, czemu ich działania mają służyć i jakie mają oni zasługi dla naszej wolności. Pochylmy się nad tym zagadnieniem, by poznać rodowód tego środowiska w naszym kraju. 11 listopada to dzień kapitulacji Niemiec i przekazania władzy Józefowi Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną. Po 123 latach okupacji naród polski znów może sam o sobie decydować. Szybko jednak ujawniły się konflikty między narodem polskim stanowiącym 69,2 % społeczeństwa a mniejszościami żydowską (7,8%), oraz ukraińską (14%). Różne były także wizje ustroju politycznego. Nasi przodkowie bogatsi o doświadczenia poprzednich pokoleń chcieli silnej władzy, wiedzieli bowiem, że korupcja i politykierstwo doprowadziły do upadku I Rzeczpospolitą. Spory polityczne nasiliły się, gdy na urząd prezydenta zaproponowano Gabriela Narutowicza. Większość polskiego społeczeństwa była niechętna temu pomysłowi, zarzucano mu obce obywatelstwo, kontakty z masonerią i ateizm. Nawet Józef Piłsudski odradzał do niedawna pozostającemu poza granicami kraju kandydatowi walkę w wyborach. Pomimo tego, że większość w rządzie stanowiła centroprawica, Narutowicz został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe w piątej turze dzięki poparciu lewicy i mniejszości narodowych. Uznano to za kompromitację kraju i na ulicach zaczęły się protesty, dochodziło też do starć komunistycznych i żydowskich bojówek z bojówkami prawicowymi. Ostatecznie Eligiusz Niewiadomski – artysta, działacz społecznościowy i uczestnik wojny z bolszewikami dokonał zamachu na nowo obranego prezydenta. Warto podkreślić, iż zamachowiec, który był w większym stopniu zwolennikiem sanacji niż endecji, krytykował Piłsudskiego za brak odwagi do przejęcia władzy i wprowadzenie demokracji, co przedstawiają następujące wypowiedzi:

„Piłsudski mógł wtedy zdobyć bez żadnego oporu serca całej Polski”

„Zmarnował tę jedyną, bezpowrotną w życiu narodu chwilę. Zarazem zmarnował własną wielkość, własną nieśmiertelność. Zamiast tej komendy, której naród czekał, zamiast programu prac i gotowości bojowej, dyscypliny i rządu silnego, któryby w Państwie wstrzymał anarchję, spadły na naród dwa fakty: powołanie Kesslera w charakterze posła niemieckiego i »rząd ludowy«”

„Zamiast jednej głowy, miało ich rządzić 400, a jakich głów – to te 5-cio przymiotnikowe wybory wykazały.”

„Piłsudskiemu, człowiekowi z tak fenomenalnem szczęściem, z twarzą wspaniałą, w której każdy Polak radby widzieć bohatera, możnaby darować wiele błędów i braków charakteru. Nie mogę mu darować jednego tylko, że okazał się w czasach wielkich tak małym duchowo”

Po skazaniu i wykonaniu wyroku na Niewiadomskim, Polacy masowo odwiedzali jego grób, a w całej Polsce odprawiano za niego msze. Tak duże poparcie dla przeciwnika demokracji dziś byłoby pewnie rozpatrywane przez USA, komisję wenecką, jak i całą unię europejską, KOD, GW i Bóg raczy wiedzieć kogo jeszcze. Nasi przodkowie po latach represji wiedzieli jednak, że anarchia, korupcja i obce wpływy nie służą ojczyźnie.

Jednak aby w pełni zrozumieć obawy polskiego społeczeństwa przed obcymi ingerencjami w politykę kraju i żydowską mniejszością, należy prześledzić powstanie Komunistycznej Partii Polski (początkowo Komunistyczna Partia Robotników Polski) oraz udział mniejszości narodowych w wojnie z bolszewikami. KPP powstała w 1918 r. na terenach dawnego zaboru rosyjskiego z połączenia SDKPiL i PPS-Lewicy, jako partia antypolska podlegająca władzy Kominternu. To od jej działalności powstało określenie „żydokomuna” ze względu na chętny udział mniejszości żydowskiej w ruchu probolszewickim. I tak w grudniu 1936 r. władze partii (bez KPZB i KPZU) liczyły 15 osób, w tym 8 Żydów (53,3%) i 7 Polaków. Ponadto wśród 15 sekretarzy komitetów okręgowych, na ogólną ich liczbę 18,8 było pochodzenia żydowskiego (53,3%), a 7 polskiego. Rok wcześniej, w styczniu 1936 r., było 30 członków i zastępców członków KC KPP, w tym 15 Polaków, 12 Żydów (40%), 2 Ukraińców i 1 Białorusin, a łącznie z członkami KC KPZB i KC KPZU (bez zastępców członków KC) 52 osoby, w tym: 21 Żydów (40,4%), 17 Polaków (32,7%), 8 Białorusinów (15,4%), 5 Ukraińców (9,6%) i Litwin (1,9%). Co pokazuje ochocze wstępowanie mniejszości do prosowieckiej partii. Jeszcze wyższy odsetek Żydów był w aktywie centralnym (53%), w aparacie wydawniczym (75%) i w aparacie technicznym Sekretariatu Krajowego (100%). Odsetek mniejszości narodowych wzrastał także wśród delegatów na zjazdy KPP, powodując tym samym spadek udziału delegatów pochodzenia polskiego z 85,5% w 1923 r. do 59,8% w 1932 r. Najwyższy przyrost wśród delegatów na zjazdy KPP zanotowali Żydzi, z 7 osób w 1923 r. do tego wielu wymienionych Polaków miało żydowskie pochodzenie. I to wszystko wypracował naród, który stanowił ok. 8% społeczeństwa.

Podczas wojny polsko-bolszewickiej Komunistyczna Partia Robotnicza Polski – później Komunistyczna Partia Polski – prowadziła antypolską działalność propagandową, dywersyjną, a także zbrojną. W odezwie podpisanej przez Komitet Centralny KPRP z 1920 r. czytamy:

„Robotnicy Europy i Ameryki! Odbierzcie rządowi polskiemu poparcie wojenne zagranicy! Niech rząd kapitału polskiego znajdzie się sam wobec proletariatu rosyjskiego i polskiego, sam wobec Armii Czerwonej na froncie, sam wobec ruchu rewolucyjnego kraju” To jednak nie koniec zdrady komunistów. Wykonując rozkaz Michaiła Tuchaczewskiego – dowódcę rosyjskiego frontu KPRP – rozpoczęła 2 Białostockiego Strzeleckiego Pułku Piechoty Polskiej Armii Czerwonej. Równolegle na froncie dochodziło do zdrady wśród żołnierzy żydowskich walczących po stronie polskiej, o czym mówi Wacław Sobieski:

„Niezapomnianym będzie również stanowisko tych żydów, którzy witali armię Bronsztaina-Trockiego manifestacyjnie. W czasie cofania się Gen. Szeptycki trzykrotnie przysyłał do Naczelnego Dowództwa W.P. raporty o zdradzie oficerów żydów. Zaś pod Radzyminem batalion wartowniczy, składający się z żydów, przeszedł na stronę bolszewików”. W skład KPRP wchodziły, jako autonomiczne jej obwody Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy i Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi. Do tej pierwszej należał: skazany w procesie łuckim za szpiegostwo na rzecz ZSRR Ozjasz Szechter – późniejszy zastępca redaktora naczelnego pisma „Głos Pracy” oraz redaktor w wydawnictwie Książka i Wiedza tudzież członek PZPR. Tak! Ojciec Adama Michnika, tego samego, który dziś pluje na dobre imię Polski i udaje jednocześnie obrońcę jej wolności.

Pomimo wielu zdrad na rzecz sowieckiej Rosji, ofiarność społeczeństwa i duch walki pozwoliły przetrwać Rzeczypospolitej. Nasi sąsiedzi byli jednak bogatsi o doświadczenia z okresu rozbiorów i postanowili współpracować w celu likwidacji polskiej elity i zniszczenia naszego kraju. Stalin pamiętający klęskę niewiarygodnych działaczy KPP podjął decyzje o zsowietyzowaniu ludności na kresach, by później wyłonić z niej polskojęzycznych i autentycznych przedstawicieli władzy ludowej. Pozwolono więc na drukowanie gazet i prowadzenie nauczania w języku ojczystym. Przyniosło to jednak odwrotny od zamierzonego skutek. Ludność repolonizowała się, lecz nie pochłaniała ideologii marksistowskiej. Nastąpił więc okres rzezi, wskutek której około 200 tys. naszych rodaków zginęło z powodu polskiej narodowości. Po rozpoczęciu II wojny światowej nasi oprawcy, korzystając ze sporządzonych wcześniej list, rozpoczęli mordowanie najwybitniejszych synów narodu polskiego, czego skutki są widoczne do dzisiaj. Wraz z czerwoną armią wyzwolenia (czytaj: armią złodziei i gwałcicieli) nadszedł czas przejęcia władzy przez sowieckich agentów przewidzianych do tego zadania. Ponieważ wyżej wspomniany eksperyment z indoktrynacją się nie powiódł, również tym razem byli to w dużej mierze żydzi lub Polacy żydowskiego pochodzenia oraz działacze dawnej KPP, zazwyczaj komuniści ze wschodu.

Oczywiście, społeczeństwo nie pozostało bierne wobec zdrady i obcej agresji, jednak szybko nastąpiły prześladowania i egzekucje patriotów z podziemia antykomunistycznego. Niestety, pomimo tak licznych obrońców „wolności i demokracji” nawet dziesiątki lat po tych wydarzeniach dzieci w szkołach nie uczą się prawdy na ten temat. Media milczą w „wolnym” państwie w kluczowych sprawach, a obywateli o stanie rzeczy informują rzekomi faszyści. Mało tego, radzieccy oprawcy są grzebani z honorami na mogiłach swoich ofiar. Jeżeli jakiegoś zbrodniarza władzy ludowej uda się postawić przed sądem, to proces przypomina raczej parodie niż postępowanie w państwie prawa. Podajmy kilka przykładów:

Helena Wolińska – współodpowiedzialna za śmierć gen. Fieldorfa „Nila” i około 23 innych osób w tym wielu AK-owców uciekła z mężem do Wielkiej Brytanii, gdzie udawała prześladowaną w holokauście ofiarę „polskich faszystów”. Oczywiście była, a jakże, zwolenniczką solidarności i „wolności” za nią idącej. Pomimo że w 1999 r. wysłano do Wielkiej Brytanii wniosek o ekstradycję zbrodniarki, nie udało się postawić jej przed wymiarem sprawiedliwości. Za to wypłacano tej pani emeryturę aż do 2006 r.

Kolejną postacią ściganą poza granicami kraju był Salomon Morel – uratowany przed Niemcami przez polską rodzinę. Przystąpił on wraz z bratem do bandy rabunkowej, a następnie Armii Ludowej. Kierował obozami w Świętochłowicach, Opolu, Katowicach, Raciborzu oraz Jaworznie, w których po „wyzwoleniu” przez Rosjan przetrzymywano głównie Niemców i polskich więźniów politycznych. Odpowiedzialny za śmierć tysięcy ludzi; potwór uciekał z kraju i do końca życia pobierał 5 tyś. zł emerytury. Państwo Izrael w odpowiedzi na wniosek o ekstradycję odpowiedziało, iż jest to nie możliwe ze względu na przedawnienie sprawy.

Wróćmy jeszcze do sprawy państwa Szechterów. Stefan Michnik – brat Adama, również wielki orędownik „Solidarności”, uciekał przed odpowiedzialnością do Szwecji, by tam opowiadać o polskim antysemityzmie. Oczywiście, nie chwali się, że ma na rękach krew niewinnych ludzi. To właśnie o Stefanie wspomina młody człowiek podczas ostatniej wizyty Adama Michnika w Piasecznie. Swoją drogą redaktor naczelny wyborczej całkiem niedawno zasłynął z wywiadu dla „Der Spiegel”, w którym stwierdził, iż jego rodzice zginęli w holocauście, choć oboje jeszcze przez długi czas po wojnie prowadzili antypolską działalność. Czego jednak można spodziewać się po człowieku, który w swojej gazecie broni wszystkich wyżej wymienionych zbrodniarzy? Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości na powiązania obecnych elit politycznych ze zdrajcami i mordercami warto poznać postać Arona Bermana -skazanego trzykrotnie w drugiej RP za antypolską działalność w KPP. Oprócz działalności w partii komunistycznej zasłynął on także pokrewieństwem z głównym zarządcą bezpieki Jakubem Bermanem. Wspomniany Aron Berman jest jeszcze uwaga… ojcem Marka Borowskiego. Takich powiązań jest więcej.

Po 1989 roku komunizm upadł „na cztery łapy”. Podczas gdy w nowopowstałej II Rzeczypospolitej utworzono całe państwo od podstaw, urzędy piastowali Polacy, którzy starali się utrzymać niezależność kraju, dziś mamy do czynienia z tworem powstałym na przełomie lat 1944-1945. Pomimo jego ewolucji i walk wewnątrz partyjnych – ostatecznie żydzi zostali częściowo odsunięci od władzy w ramach osobistych bądź politycznych porachunków (wcześniejsze uwięzienie Gomułki). Jak twierdzi organizator strajku w kopalni „Boryna”, Zbigniew Flis, obecny podczas rozmów o włączeniu KOR-u do Solidarności śląskiej pod wpływem alkoholu, dzisiejszy redaktor naczelny GW wraz z kolegami miał stać się bardzo nachalny i opryskliwy, gdy rozmowy nie przynosiły korzystnego dla nich rezultatu. Adam Michnik miał wówczas powiedzieć: „My weźmiemy władzę, a Wy Polacy pójdziecie z torbami” po czym, Bronisław Geremek dodał: „Wypierdolimy Polaków i sami będziemy rządzić”. Pokazuje to prawdę o wkraczaniu agentury do Solidarności w celu zniszczenia ruchu. W wyniku czego zmienił się odsetek obcych sił w rządzie i po 89 r. szanse na zmianę zostały zmarnowane.

Mamy więc dzisiaj trybunał konstytucyjny, który powstał w celu utrzymania przy władzy komunistów. Stworzony przez Gen. Jaruzelskiego i Kiszczaka twór do dziś strzeże partyjnych interesów. Mamy sądy, które karzą obywateli za przysłowiowego batonika i jednocześnie puszczają płazem kradzieże kamienic w całym kraju. Co z resztą ułatwia nieudolne prawo. Już na pocz. III RP komuniści zajęli się zbrodniczą prywatyzacją, tworzeniem fundacji, zakładaniem firm i szkalowaniem Polaków. Mając powiązania we władzy sądowniczej, policji i służbach bezpieczeństwa, czują się bezkarnie, co widać było podczas prowokacji na pogrzebie „Inki” i „Zagończyka”. Do władzy dochodzą ich dzieci i kuzynowie, którzy dziś nie do ZSRR, a do Niemiec i Unii Europejskiej kierują swoje wołanie o interwencje i odebranie Polsce suwerenności. Ludzie pokroju Kwaśniewskiego czy Komorowskiego utwierdzają świat w kłamstwach o Jedwabnem, a ich polityczni przeciwnicy postarali się, by nieudolnie prowadzone śledztwo nie wykryło prawdy. Od lat nad naszą kochaną ojczyzną powiewa ta sama zdradziecka chorągiewka, której dwie strony oglądamy, jako prawicę i lewicę.

Rzeczywistość pokazała, że demokracja w Polsce nie daję nam ani dobrobytu, ani wpływu na politykę kraju. Czy mamy wpływ na obsadę gabinetów? Czy mamy wpływ na przyjmowane uchwały? Czy ktoś został rozliczony za fałszywe obietnice, oddanie majątku polskiego żydom, zdradziecką prywatyzację? Pora skończyć z mitem wolności i przekonaniem, że ktoś coś zrobi za nas. Blokowanie treści narodowych i informacji o Marszu Niepodległości pokazuje, czego oni się boją. Boją się zjednoczenia Polaków przeciw ich dyktaturze! Historia pokazała, że dzieje świata zmieniały nieprzelęknione masy, lecz wybitne jednostki, ludzie zdeterminowani tacy jak: Maria Skłodowska-Curie, Ignacy Łukasiewicz czy panowie Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski pracujący nad złamaniem enigmy. Świat zmieniają ludzie zdeterminowani i fanatycy. Gdyby Nikola Tesla czy Albert Einstein mieli taką wole walki wystarczającą do narzekania, to nie osiągnęliby nic szczególnego. Gdyby Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, Józef Haller i inni im podobni pozostawili wolną Polskę w sferze marzeń, nie mówilibyśmy dzisiaj w naszym rodzimym języku. Świetnym przykładem pracy dla kraju jest powstanie wielkopolskie poprzedzone pracą organiczną. Ludność, zwalczając niemiecki kapitał i dbając o polskość, dała podwaliny pod silny i solidnie zorganizowany zryw. Dlaczego Polacy mają być we własnym kraju służącymi?! Zadaniem naszym powinno być kształcenie nowych polskich elit i przejęcie władzy ku naszemu wspólnemu dobru. Razem uczcijmy NASZE ŚWIĘTO NARODOWE. Ziejącemu antypolską propagandą środowisku postkomunistycznemu pomyliły się uroczystości! Od kiedy to zdrajcy i ich ideowi potomkowie troszczą się o nasz naród? Dla nich ważne daty to 22 lipca i wkroczenie Armii Czerwonej, niosącej „pokój i wyzwolenie”. Dzisiaj kolejny raz zdrajcy za pomocą agentury chcą dać nam „wolność”. Swą obecność na Marszu Niepodległości zapowiada środowisko tzw. Komitetu Obrony Demokracji. Jak podaje TVP info: były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych, Tadeusz Korablin, to jeden z najbardziej aktywnych działaczy warszawskiego KOD. Dlatego wszyscy powinniśmy działać dla naszej ojczyzny, by nie oddać jej w obce ręce.

Wszyscy w imię honoru, godnego życia, wieków pięknej historii i polskości widzimy się 11 listopada w Warszawie.

Czołem Wielkiej Polsce!!!

Piotr Przybylak

Artykuł ukazał się na Kierunkach:

/7a441481c48eb48b434c70bd833d9698/2016/11/piotr-przybylak-szkodniki-trosce-o-swieto-niepodleglosci/

Our website is protected by DMC Firewall!