Gan-ganowicz1-620x241.jpg


„Nie dla takich życie proste, żona, praca, dom.
Odgłos strzału, zapach prochu, nadał życia ton.
Był mały, stracił co kochał, nie miał już nikogo,
został mu pistolet, brak rodziny, domu.

Ucieczka przed więzieniem, z rąk sowieckich psów,
pod deską pociągu, w mękach, niemal cud.
Determinacja, upór, wywiodły go na Zachód.
Celem w życiu zemsta, najlepszy w swoim fachu.

GAN! GAN! GAN! Żołnierz fortuny,
w prywatnej wojnie, przeciw komunie.
Nie zabił człowieka, wybijał wroga.
Jemen i Kongo, długa walki droga.

Nieważne dla kogo, nieważne też z kim,
nienawiść do czerwonych, wiodła w życiu prym.
Kupić go chcieli, kumple z Kuby Che.
Spojrzał w oczy, łyknął whisky, krótko zaśmiał się,

Bez zbędnych ideałów, partii, polityki,
toczył wielkie boje, mistrz walki i taktyki.
Historia życia, prawdziwego bohatera,
Pamiętajmy Rafała Ganowicza – kondotiera.

(...)”

- Gan - „Gan”


„(…) stałem się kimś innym. Polakiem, któremu dane jest walczyć z czerwoną zarazą z bronią w ręku. Bo przez całe lata przygotowywałem się do tego myśląc, że doczekam się wreszcie walki o wyzwolenie ojczyzny. Po latach oczekiwania – olśnienie! Z komunizmem walczyć można (i trzeba) wszędzie tam, gdzie ten rak zagraża jakiemuś społeczeństwu. Na międzynarodówkę komunistyczną – odpowiedzieć międzynarodówką antykomunistyczną. Walczyć a nie kibicować.” - Rafał Gan-Ganowicz „Kondotierzy”


„Mao Zedong powiedział, że milion ukłuć szpilką może i słonia powalić. Ja sobie wziąłem to do serca i spędziłem życie na kłuciu moją prywatną szpileczką sowieckiego słonia. Ten słoń sczezł, smród z tego trupa roznosi się po wielu krajach europejskich. Ludzie strzeżcie się trupiego jadu.” – Rafał Gan-Ganowicz „Pistolet do wynajęcia, czyli prywatna wojna Rafała Gan-Ganowicza”


W POLSCE

„Czasy były stalinowskie. Prześladowano już nawet nie tylko za czyny, ale i za słowa. Starano się zabić myśl. Garstka młodzieży walcząca o źdźbło prawdy przy pomocy ulotek i napisów na murach zrujnowanej jeszcze Warszawy ryzykowała więcej niż życiem. Tortury były na porządku dziennym” (Kondotierzy)

„Kto widział przemarsz Armii Czerwonej pod koniec drugiej wojny światowej, ten nigdy nie zapomni sowieckiego wandalizmu. Czego sowieciarz nie mógł ukraść, to niszczył.”(Kondotierzy)

„Natrafiałem często na oddziały rosyjskie. To  było dla mnie bardzo silne zderzenie z jakąś inną formą cywilizacji, zupełnie niezrozumiałą dla mnie, bo było przesiąknięte dzikością, barbarzyństwem.”(Pistolet do wynajęcia…)

Rafał Gan-Ganowicz urodził się w 1932r w Wawrze, koło Warszawy. Pochodził z rodziny o korzeniach tatarskich, posługującej się herbem Rawicz. Jego ojciec przez pewien czas służył w Legii Cudzoziemskiej, potem wyjechał do Argentyny. Tam dorobił się majątku i powrócił do Polski.
Podczas kampanii wrześniowej od niemieckiej kuli umarła matka Rafała. W Powstaniu Warszawskim natomiast, jako żołnierz AK zginął jego ojciec. Tak w wieku dwunastu lat został bez rodziców i jakiejkolwiek rodziny. Po upadku Powstania Warszawskiego, uciekł z transportu  wysiedlonych warszawiaków, wiezionych do Pruszkowa.
Wtedy też po raz pierwszy zetknął się z Armią Czerwoną, jak mówił: „mój antykomunizm nie był wyniesiony z domu (…) nauczyli go mnie sami komuniści” (Pistolet do wynajęcia…). W 1948r z grupą rówieśników, założył konspiracyjną młodzieżową organizację antykomunistyczną. Kolportowali ulotki, prasę, malowali napisy na murach, rozbrajali milicjantów. Podczas wykonywania akcji mimo ich młodego wieku, dochodziło do strzelanin, aresztowań i tortur. W czerwcu 1950r Urząd Bezpieczeństwa wpadł na trop organizacji. Rafał ostrzeżony w ostatniej chwili (milicja już obserwowała jego dom) postanowił uciec.
Początkowo planował ucieczkę do Wrocławia, jako repatriant  ze wschodu. Jednak już na dworcu, postanowił przedostać się na zachód. Ukryty pod podwoziem kolejowego pociągu, opuscił komunistyczną Polskę. Całą podróż odbywa z bronią „Postanowiłem, że żywy w żadnym wypadku w ich łapy się nie oddam, bo zbyt dobrze wiedziałem jak potrafiono katować ludzi w ubeckich więzieniach (…) na pewno ostatnią kulę zachowam dla siebie” (Pistolet do wynajęcia…). Następnie z Berlina Wschodniego przedostał się do Berlina Zachodniego.

NA EMIGRACJI

„Nienawidziłem ich [komunistów]. Za prześladowanie patriotów, za mordowanie akowców, za ‚zaplutego karła reakcji’.” (Kondotierzy)

„Nocne rozmowy ludzi, którzy nie widzieli przed sobą normalnej przyszłości, ludzi z nienormalnego państwa, ofiar nienormalnego porządku na świecie. Żołnierze z Obozu Zwycięzców w obozie kierowanym przez zwyciężonych… Byłem wśród nich najmłodszy. Z ich snutych nocami opowieści czerpałem ‚naukę o Polsce i świecie współczesnym’, jakiej nie dałaby mi żadna inna szkoła. Bo obóz dla cudzoziemskich uchodźców przy Rthemburgerstrasse był szkołą. Szkołą goryczy i tłumionej żądzy zemsty, szkołą nienawiści do czerwonego”. (Kondotierzy)

Pierwszy dzień w Berlinie Zachodnim, Rafał spędził w więzieniu. Następnie trafił do obozu dla cudzoziemskich uchodźców (większość stanowili Polacy m.in. żołnierze AK, NSZ i II Korpusu) w Steglitz (przy ulicy Rthemburgerstrasse), gdzie przebywał półtora roku. Dowiedział się, że w  rządzonej przez komunistów Polsce, zaocznie wydano na niego wyrok śmierci.

Gan-Ganowicz wstąpił do Oddziałów Wartowniczych przy armii amerykańskiej. W latach 1950-58 służył w nich jako żołnierz. Zaciągnął się z myślą, że jest to zalążek kolejnych Legionów Polskich, w przyszłości mających walczyć o wolną Polskę. Rozczarowanie półcywilną rutynową służbą, oddalająca się perspektywa wojny o Polskę i dodatkowo niechęć do Niemców spowodowały, że postarał się o wyjazd do Francji (w ramach Oddziałów Wartowniczych).
W czasie pobytu we Francji w latach 1955-57 oficjalnie uczestniczył w kursach maturalnych i ukończył polską szkołę podchorążych (patent podporucznika Wojska Polskiego odebrał z rąk Władysława Andersa). Nieoficjalnie zaś odbył ściśle tajne szkolenie, na ewentualność podjęcia działań partyzanckich lub dywersyjnych, na obszarze Europy Wschodniej. Organizowane były przez rząd francuski (m.in. szkolenie dla komandosów, kurs spadochroniarski, obsługa sprzętu wojskowego). W 1958r zdał maturę i udał się na dalszą naukę do Paryża. Przez krótki czas uczył w polskiej szkole dla uchodźców w Les Ageux. Nadal uczestniczył w tajnym szkoleniu.

KONGO

„Lepiej przeżyć jeden dzień jak lew, niż całe życie jak zająć” (Kondotierzy)

„Jeśli najemnik jest w stosunku do żołnierza tym, czym prostytutka w stosunku do kochanki – to autentycznych najemników wśród nas nie było. Ci żołnierze nie sprzedawali się ani każdemu kto płacił, ani nawet temu, kto płacił więcej” (Kondotierzy)

„smak (…) męskiej, wiernej przyjaźni, przygody, a przede wszystkim ciągłego wystawiania się na próbę. Narkotyk ryzyka. Nigdy człowiek tak się nie cieszy życiem jak wtedy, gdy o włos uniknął śmierci. Przekonałem się później, jakim rajem wydaje się życie, gdy przejdzie się przez płomień piekła. Jaką żądze życia czuje ten, kto ociera się o śmierć, jak smakuje szklanka whisky spłukująca smak potu lub krwi. Narkotyk wojny” (Kondotierzy)

gan-1.jpg

Będąc przekonanym, że w najbliższym czasie nie wybuchnie III wojna światowa i nie będzie wojny z komunizmem w Polsce, postanowił walczyć z czerwonymi z bronią w ręku, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. W czerwcu 1965r zaciągnął się (w Brukseli, w biurze werbunkowym ambasady kongijskiej) do wojsk Mojżesza Czombe (premier Konga i przywódca secesyjnej prowincji Katanga). Tak został  najemnikiem – „psem wojny”, chodź oni sami woleli nazywać się ochotnikami, gdyż pieniądze nie były dla nich najważniejsze (np. odmówili wysłannikom Fidela Castro, pomimo znacznie wyższych stawek).

Po przybyciu do Konga, jako dyplomowany oficer natychmiast został jednym z dowódców. Objął komendę nad słynnym katangijskim batalionem „Czerwonych diabłów” (od czerwonych beretów i chust noszonych przez żołnierzy). Rafał Gan-Ganowicz był jednym z dowódców kierujących obroną Stanleyville i pacyfikacją Prowincji Wschodniej. W szeregach najemników służyło wielu Polaków, np. w operacji „Znicz” przez Gan-Ganowicza nazwanej „Wojną trzech Polaków”, która zadała decydujący cios rebeliantom, dowódcami wszystkich trzech oddziałów byli Polacy: Kazimierz Topór-Staszak, Stanisław Krasicki i Gan-Ganowicz. Nie licząc wielu szeregowych żołnierzy. Śmiertelność wśród najemników była ogromna, w ciągu trwającego 4 lata konfliktu w Kongo zginęło ich 500, czyli 25% uczestniczących (śmiertelność wyższa niż w II wojnie światowej czy w Wietnamie). Sam Rafał został trzykrotnie ranny, w tym raz bardzo ciężko.

W Kongo pozostał przez rok. Po upadku rządu Czombiego i wygaśnięciu kontraktu, wraz z innymi najemnikami powrócił do Europy. W Hiszpanii spotał się z ukrywającym się tam Czombe. Zaoferował im pomoc wojskową i techniczną m.in. zwerbowanie 150 polskich żołnierzy, doradców i specjalistów. W zamian za bezterminowe kontrakty, z prawem pracy i pozostania w Kongo, jak długo by zechcieli. Plan stworzenia w Kongo państwa współrządzonego przez polskich uchodźców, zaakceptował Władysław Anders. Niestety utrata przez Czombe międzynarodowego poparcia  spowodowała, że Rafał zdecydował się zrezygnować, nie chcąc narażać rodaków na tak niepewną misje (okazało się, że słusznie, gdyż Czombe umarł wkrótce w niewyjaśnionych do końca okolicznościach).

KRÓTKA HISTORIA WOJNY DOMOWEJ W KONGO 1960-1968

Kongo uzyskało niepodległość od Belgii 30 czerwca 1960r. i natychmiast pogrążyło się w chaosie konfliktów plemiennych. Między innymi separatyści z prowincji Katangi, pod dowództwem Moise (Mojżesz) Czombe, rozpoczęli wojnę z siłami rządowymi. Prezydentem Konga był wówczas Joseph Kasavubu, premierem Patrice Lumumba, dowódcą armii Joseph Desire Mobutu. Rząd poprosił o pomoc wojskową ONZ,  Lumumba poprosił również o pomoc Zwią­zek Radziecki. Separatyści z Katangi (wśród których już wtedy byli biali najemnicy m.in. Jan Zumbach) wyparci zostali dopiero przez wojska ONZ w 1963r, wtedy też Czombe musiał opuścić kraj. W 1964r wybuchło wspierane przez światowych komunistów (m.in. ZSRR, Kubę i Chiny) powstanie. Rebelianci zajęli wkrótce połowę kraju i ogłosili powstanie Ludowej Republiki Konga. Niemal od razu rebelianci rozpoczęli mordowanie swych przeciwników, w tym wszystkich białych osadników m.in. rzeź białych w Stanleville. W 1964r by opanować sytuację  w państwie Czombe powrócił do kraju i został premierem. Dzięki  białym najemnikom (m.in. Gan-Ganowicz) wojska Czombe rozprawiły się z komunistami. W 1965r. Czombe zostaje uznany za zdrajcę przez prezydenta Kasavubu i musi emigrować. Wkrótce prezydent Kasavubu zostaje obalony przez przewrót wojskowy Mobutu, który przejmuje dyktatorską władzę i w 1967r. zwalnia z armii białych najemników. W 1969r w Algierii, Czombe ginie w niewyjaśnionych okolicznościach.

JEMEN

„Znów mogłem walczyć z najpodlejszym z wrogów: sowieckim komunizmem (Kondotierzy)

„(…) wróg był blisko. Ja tę bliskość przeżywałem silniej niż moi zachodnioeuropejscy koledzy. Dla 

mnie to nie był zwykły wróg, z jakim miałem już do czynienia na innych frontach walki z komunizmem. To byli ONI ‚rękę karaj nie ślepy miecz’ (…) inspiratorzy, ci prawdziwi nosiciele czerwonej zarazy (…) W mało znanym kraju, w wojnie, o której mało kto słyszał, po raz pierwszy od wielu lat – znów dane było Polakowi stanąć z bronią w ręku naprzeciw Armii Czerwonej. I los chciał, żebym ja właśnie był tym Polakiem. Błogosławiony los! Koledzy dziwili się, że wsłuchiwałem się w wycie katiusz z uśmiechem i że drżały mi ręce, trzymające lornetkę. ‚Dajcie mu spokój – powiedział im Georges – On tu ma swoje osobiste porachunki’. Georges znał moje myśli: tyle razy mu się zwierzałem z moich celów wojny. Ale i on nie odczuwał mistycyzmu chwili. Nie wiedział co znaczy dusząca gardło nienawiść, w której nie wiadomo co było silniejsze: polski, antyrosyjski atawizm, czy świadomość Absolutnego Zła, w służbie którego rozłaziła się po świecie czerwona zaraza”(Kondotierzy)

„Baliśmy się o ten piękny, dziki kraj, [Jemen] bo wszyscy wiedzieli, czym jest komunizm i czym kończy się jego wprowadzenie” (Kondotierzy)

W lutym 1967r (niecały rok po opuszczeniu Konga), Rafał Gan-Ganowicz został ponownie zwerbowany. „Błagałem boga wojny o jeszcze jedną przygodę. Bóg wojny był łaskawy, a 

gan-2.jpg

Martin był jego wysłannikiem” (Kondotierzy). Major Martin (dowódca doradców wojskowych w Jemenie) zebrał ochotników do Jemenu. Tym razem nieliczną, 25-osobową grupę najemników (wśród nich kilku Polaków).
Najpierw polecieli do Arabii Saudyjskiej, która ich wynajęła. Stamtąd przedostali się do Jemenu, aby walczyć po stronie rojalistów (monarchistów) przeciwko rewolucjonistom, wspieranym przez Egipt i ZSRR. Na miejscu Rafał został instruktorem żołnierzy jemeńskich (komendantem szkoły wojskowej) m.in. szkolił Jemeńczyków obsłudze broni i niszczenia czołgów.
Rafał obsługiwał także jeden z moździerzy, z którego udało mu się zniszczyć: Dom Partii, siedzibę Rządu, koszary wojskowe, lotnisko i ambasady w tym sowiecką, z czego był szczególnie zadowolony:

„Ambasadę sowiecką zniszczyliśmy do fundamentów. Nie przerwałem ognia nawet wtedy, gdy wedle wszelkiej logiki nasze strzały nie były potrzebne. Bałem się, że przeceniam zniszczenie, że może jeszcze coś zostało z tego gniazda szerszeni.” (Kondotierzy).

Był także współodpowiedzialny za zestrzelenie MiG-a, pilotowanego przez pułkownika Kozłowa (szefa sowieckiej misji doradczej w Jemenie), przy którym znaleziono wiele dokumentów potwierdzających ogromną skalę sowieckiej pomocy. Dokumenty te okazały się bardzo cenne na arenie międzynarodowej (ONZ), gdzie strona radziecka zarzucała państwom zachodu wspieranie monarchii. Za głowę każdego z najemników (żywego lub martwego) komuniści wyznaczyli 1 mln riali nagrody, (aby udowodnić opinii publicznej ich udział w konflikcie)
W Jemenie Rafał Gan-Ganowicz spędził ponad dwa i pół roku. Pod koniec grudnia 1969r, gdy obie walczące strony konfliktu rozpoczynają negocjacje, wszyscy najemnicy opuszczają kraj.

KRÓTKA HISTORIA WOJNY DOMOWEJ W JEMENIE PÓŁNOCNYM 1962-1970

W 1962r. w Jemenie Północnym dokonano zamachu stanu, w wyniku którego rewolucjoniści obalili monarchie i powołali Jemeńską Republikę Arabską. Rządzący dotychczas krajem imam Muhammad al-Badr zbiegł do Arabii Saudyjskiej, gdzie organizował kontrrewolucję. Rojalistów prócz Arabii Saudyjskiej wsparła m.in. Jordania. Kraje te w obawie przed importem rewolucji do siebie, dostarczyły im broni i pieniędzy (również grupę europejskich najemników, wśród których był Gan-Ganowicz). Po stronie republikanów opowiedział się Egipt, który przysłał im do pomocy 50-100 tyś żołnierzy, ZSRR (sprzęt wojskowy i specjaliści) i Jemen Południowy. Wybuchła wojna domowa, rojaliści kontrolowali większość kraju, z wyjątkiem większych miast. W 1966r. żołnierze Egipscy opuszczają Jemen. Szczególnie silne walki trwają o stolicę Sanę. W 1970r. obie strony zawarły porozumienie. Jemen Północny pozostaje republiką, ale rojaliści dopuszczeni zostali do rządów, a sowieci zmuszeni do opuszczenia Jemenu (wkrótce w 1979r. rozpoczyna kolejna wojna, Jemen Południowy atakuję Północny).

DMC Firewall is a Joomla Security extension!